W nocy z 20 na 21marca 2003 zmarła po 5-letniej chorobie moja Matka - Maria Witowska z domu Runicka.
Urodziła się 7 stycznia 1914 r jako córka znanego profesora łaciny w jasielskim Gimnazjum- Jakuba Runickiego . Od dziecka uczyła się gry na fortepianie. W okresie szkolnym uczyła się u znanego pedagoga muzyki Kazimierza Mirskiego z Rzeszowa. Jako utalentowane dziecko już wtedy grała utwory wielkich mistrzów w tym Fryderyka Chopina. Występowała na popisach w Jaśle i w inych okolicznych miastach (m in w Przemyślu).
Studiowała muzykę w Konserwatorium Towarzystwa Muzycznego w Krakowie(w budynku obecnego Teatru Starego na rogu ul.Jagiellońskiej i pl.Szczepańskiego) pod kierunkiem prof. Olgi Martusiewicz -Maresch (absolwentki Konserwatorium w Wiedniu). Mąż p.Martusiewicz - Władysław Maresch - sekretarz Konserwatorium pochodził z Jasła.
Dyrektorem Konserwatorium w Krakowie był Michał Piotrowski ,później Bolesław Wallek-Walewski, a jego zastępcą Władysław Syrewicz. Wielką rywalką mojej matki była wtedy Jadwiga Rosenfeld - Żydówka zamordowana później przez okupantów niemieckich.
Ukończyła konserwatorium z oceną bardzo dobrą w r. 1939. Na egzaminie po mistrzowsku wykonała 12 utworów , w tym: Etiudę "Rewolucyjną" Fryderyka Chopina , Sonatę Waldsteinowską Ludwiga van Beethovena i Toccatę Jana Sebastiana Bacha.
W tym Konserwatorium studiował późniejszy światowej sławy dyrygent - Witold Rowicki.
Wśród wykładowców byli min: sławny kompozytor Bolesław Wallek-Walewski obdarzony absolutnym słuchem, wybitny skrzypek- Artur Malawski , późniejszy założyciel i rektor Wyższej Szkoły Muzycznej w Rzeszowie - patron Filharmonii Rzeszowskiej. Wspomnę nazwiska innych wykładowców : Władysław Syrewicz - skrzypce , Zbigniew Dymek - fortepian , Adam Rieger - fortepian.
W okresie studiów koncertowała w audycjach dla Polskiego Radia w Krakowie. W tych koncertach występował też późniejszy sławny polski pianista i juror Konkursów Chopinowskich - Jan Ekier.
W tym czasie też występowała w Krakowie jako cudowne dziecko późniejsza lauretka konkursu im Chopina (1949) - Halina Czerny-Stefańska.
Moja Matka i p.Witold Rowicki byli w grupie 3 najzdolniejszych studentów , którzy otrzymali stypendium państwowe (75 zł miesięcznie). W roku 1939 w uznaniu osiągnięć Konserwatorium w Krakowie zostało uznane za państwowe. Z grupą kolegów i pedagogów była na wyjeździe szkoleniowym w Warszawie na Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w 1937 r. W tymże Konserwatorium studiowała też jej starsza siostra i moja ciotka - Barbara Runicka. Niestety po wojnie to Konserwatorium w Krakowie zostało niedocenione i jej absolwentom nie przyznano tytułow magistra , a taki tytuł otrzymał mój ojciec jako absolwent Akademii Sztuk Pięknych (Matejkowskiej) w Krakowie. Na wskutek rozgrywek persolnych pani prof. Olga Martusiewicz-Maresch została zdegradowana do nauczyciela szkoły średniej. Zmarła w r. 1961.
Wybuch II Wojny Światowej uniemożliwił moje matce rozwój kariery artystycznej. Dyplom otrzymała od posłańca Konserwatorium juz w czasie wojny. W okresie wojny razem z siostrą Barbarą uczyły gry na fortepianie , aby zarobić na zycie.
W roku 1943 wyszła za mąż za sławnego w Krośnie młodego artystę malarza - Stanisława Witowskiego.
We wrześniu 1944 r , hitlerowski okupant wysiedlił mieszkańców miasta Jasła i spalił budynki w całym ówczesnym mieście. Na wysiedleniu w Binarowej urodziła się najstarsza córka Maria.
W styczniu 1945 r zmarł jej ojciec - Jakub Runicki. Po wyzwoleniu Jasła - zamieszkała na 3 lata w domu rodzinnym męża w Krośnie. Tam razem z siostrą - Barbarą uczyły w Szkole Muzycznej w Krośnie. Tam moja Matka występowała w koncertach (razem z p.Magierowskim) , aby zarobić na życie.W roku 1948 rodzina Witowskich powróciła do Jasła. Niestety ówczesne władze miasta Jasła odebrały w r. 1950 r. prawo remontu właścicielom kamienicy pod adresem Rynek14 (rodzice Matki). Tak więc moi rodzice zamieszkali w roku 1948 jako lokatorzy w innej kamienicy (właściciel śp. mgr farmacji Elżbieta Przyłęcka) pod adresem Rynek 23.
W roku 1950 urodziła się średnia córka - Jolanta , a w roku 1952 ja. Kłopoty materialne zmusiły mojego wujka do sprzedania nowszego fortepianu. Starszy fortepian dzięki pomocy znajomych ocalał podczas wysiedlenia.
W . 1958 moja babcia Maria Runicka sprzedała parafii w Jaśle część parceli koło kamienicy w Rynku i ogród , część pieniędzy przeznaczyła na zakup nowego fortepianu marki Grotrian-Steinweg. Na tym fortepianie moja Matka i Ciotka udzielały lekcji gry na fortepianie od r. 1960 (po śmierci mojej Babki). Ciotka do r. 1968 uczyła w Szkole Muzycznej w Krośnie.
W r. 1970 powstała w Jaśle Państwowa Szkoła Muzyczna. Jej pierwszym dyrektorem został mgr Władysław Swistak (który zmarł w lutym 2003 r.)- uczeń mojej ciotki. Moja Matka przez 6 lat uczyła tam gry na fortepianie. Dzisiaj jej najzdolniejsze uczennice same uczą w tej szkole. Ja niestety nie uczyłem się muzyki , zająłem sie naukami ścisłymi. Ale teraz podczas prac przy zapisywaniu na komputerze plików muzycznych sam skomponowałem kilka utworów muzycznych. Niestety fortepian sprzedaliśmy po śmierci ciotki Barbary w r. 1990.
W r. 1991 po przemianach ustrojowych w Polsce odzyskaliśmy kamienicę o adresie Rynek 14.
W r. 1993 po remoncie wprowadziliśmy się do własnego domu.
W r. 1998 moja Matka doznała samoistnego złamania głowy kości udowej prawej i już przed operacją przestała chodzić. Operacja wszczepienia endoprotezy się udała , ale rozwinęła się ogromna odleżyna na lewym pośladku. I moja matka przez 5 lat dzięki rehabilitacji i opiece pielęgniarskiej żyła , aż w końcu w marcu 2003 r, wystąpiła niewydolnośc krążenia i nawrót odleżyny co doprowadziło do śmierci.
W r. 1998 moja najstarsza siostra Maria kupiła małą elektroniczną klawiaturę "Casio" , która miała służyć do rehabilitacji rąk.A służy ona teraz mnie i pomogła mi przy tworzeniu własnych utworów. Pamiętam jak razem z Matką i Ciotką słuchalismy sprawozdań z konkursów Chopinowskich i ich fachowej krytyki.
Mój Ojciec uwiecznił "mamunię" w cyklu 3 obrazów- "Ewa" , "Polska Madonna" i "Pomona" . Są to obrazy na podstawie fotografii z lat 1945-48 podczas pobytu w Krośnie. Patrz tez. Rodzina.html.
Pogrzeb odbył się 24 marca 2003 r. Bardzo miło było patrzeć , jak dużo kwiatów i wieńców przynieśli ludzie , którzy znali moją Mamę. Pragnę w tym miejscu podziękować wszystkim , którzy pamiętali o mojej Mamie.
Poniżej podaję wiersz , który ułożyłem podczas pogrzebu Mamy i podczas stypy, obok wiersz , który ułożyłem podczas pogrzebu Ciotki w 1990 r.